Pokolenie Ikea ( mężczyźni)

Znalezione obrazy dla zapytania pokolenie ikea

A miało być tak pięknie..

Bardzo chciałam przeczytać tę książkę. Bardzo chciałam się nie zawieść. Niestety…
Po raz kolejny przekonuje się, że promuje się to, co samo nie da się obronić. Z szacunkiem dla ludzi, którym się to podoba, ale dla mnie, to żadna tam polska literatura współczesna…

Pokolenie Ikea to opowieść o ludziach, którzy pracują po to, aby spłacać kredyty, rozczarowani rygorystycznym, sprzedanym za namiastki szczęścia życiem. Ten opis
z tyłu książki trochę oszukuje. Czytając go spodziewałam się dobrej analizy współczesnego świata. Świeżego i obiektywnego spojrzenia na to co się teraz dzieje. Spojrzenia na życie
z boku, z dystansem. Głębokiej opowieści o ludziach, którzy zagubieni są w chaosie nowoczesności. Co otrzymałam od autora? Suchą, grafomańską historię o.. niczym.

Piotr C w książce opowiada o swoim życiu, czyli życiu warszawskiego singla, pracownika korporacji. Przedstawia nam swoich przyjaciół, opowiada o swoich związkach, pracy
w „korpo”, dziewczynach z nocnych klubów. O codzienności „nowoczesnych” ludzi. Oprowadza nas po wielkiej „Warszawce”. Wraz z nim chłoniemy życie osób wyzwolonych, młodych, czerpiących z życia ile się da, ale jednocześnie ludzi pochłoniętych pracą,
w wiecznym pędzie, zapatrzonych w siebie. To smutny (choć pewnie nie dla każdego) obraz ludzi pozbawionych szacunku, do samych siebie, którzy pozbawieni wartości i zahamowań tworzą ten świat, takim jaki jest…
Nie dajmy się jednak zwieś, że to bogata w refleksje, piękna i wzruszająca opowieść
o ludzkich emocjach. Pokolenie Ikea to historia o niczym. Brak jakiegokolwiek pomysłu na książkę. 185 stron nużących opowieści trzydziestolatka m.in o tym jak gotuje makaron
i przygotowuje kurczaka. Przedstawiona codzienność choć kontrowersyjna, czasem może zabawna, czy w jakiś sposób interesująca, jako całość (jako książka) jest nijaka. Fabuły tu nie znajdziemy…
Dalej, język. Tu autor jeszcze więcej pozostawia do życzenia. Brak umiejętności pisarskich autor zastępuje wulgaryzmami. Jest ich tak mnóstwo, że nie bardzo wiem jak się do tego odnieść. Może tak bardzo chce zaakcentować emocje? Ale to chyba nie tędy droga. Mam wrażenie, że takie coś może napisać każdy… Chociaż nie! Ja nie popisałabym się znajomością tak wielu inwektyw!
Pokolenie Ikea to rzekoma spowiedź autora. Piotr C nie ukrywa jaką jest szowinistyczną świnią. Jest sobą, nikogo nie udaje, to plus. Ale to chyba nie o to chodzi. Spowiedź, kojarzy mi się z refleksją, jakimś podsumowaniem, analizą. Tutaj niczego takiego nie ma. Brak jakiejkolwiek puenty. Sucha treść zaczynająca się ni stąd, ni zowąd. Kończy się tak samo bez sensu.

Zastanawiałam się po co (oprócz oczywiście korzyści finansowych) powstała ta książka. Wierzę, że autor chciał z ironią przedstawić współczesność. Z przymrużeniem oka spojrzeć na korporacyjny świat, który jest groteskowy i pełen nieporozumień. Ten zabieg jednak zupełnie nie udał się Piotrowi C, a szkoda. Stworzone pokolenie (ludzi) Ikea to naprawdę dobry materiał na ciekawą, refleksyjną i zabawną książkę. Zabrakło.. wszystkiego. Pomysłu, warsztatu pisarskiego, umiejętności, badawczego i analitycznego umysłu.

Subiektywnie : Moja ocena to 3/10. 1 punkt za tematykę. Uwielbiam treści o ludziach, społeczeństwie. Dwa pozostałe punkty za to, że po przeczytaniu naszła mnie (a jednak) refleksja nad obecnymi czasami. Współczesny świat jest wymagający, czasem okrutny. Dążymy ślepo do perfekcji, posiadania wszystkiego, bycia idealnym. W tej książce (mimo wszystko )da się odszukać odpowiedź na pytania, czy jest możliwe być doskonałym? Czy stabilna praca, wymarzone mieszkanie, szeroki wachlarz rozrywek dostępnych na wyciągniecie ręki są gwarancją szczęścia?
Zastanawia mnie jeszcze jedno, czy przedstawione przez Piotra C. środowiska jeszcze kogoś w ogóle szokują? Czy brak więzi między ludźmi, płytkie relacje, częste zdrady i sex wyzbyty od uczuć to już norma? …. Dobry wątek do zastanowienia…
Książka cieszy się dużą popularnością, więc kto nie czytał jeszcze – do dzieła! Warto wyrobić swoje zdanie. Każdy na pewno spojrzy na owy bestseller inaczej. Książka jest lekka i prosta w odbiorze. Czyta się szybko.
Dobra na tzw. „odmóżdżenie się” w piątek, po tygodniu pracy :)

Enjoy !

 

Opublikowano literatura obyczajowa, literatura współczesna | Skomentuj

„Łzy śmierci”

Łzy śmierci

Cicho tu i głucho. Dawno mnie nie było, ale czasem w życiu jest tak, że trzeba odpocząć nawet od tego co się kocha..(m.in. od czytania) ale wracam z nowymi siłami :)

Z dumą przychodzi mi recenzowanie książki brata ( ta tak, chwalę się! ) ale zarazem
z trudnością…

Wiosna jeszcze niepewnym krokiem wkracza do miasta, zatem tematyka jeszcze zimowa -szara, smutna i ponura..
Łzy śmierci, książka wydana w 2015 roku i wtedy też czytałam ją po raz pierwszy. Wróciłam do niej ponownie z racji nostalgicznej i refleksyjnej aury jaka mi ostatnio towarzyszyła, ale też z poczucia obowiązku napisania o niej na blogu. Zatem zmierzyłam się z nią raz drugi.

„Przyjdę po Ciebie. Choćbyś schował się w najmniejszej szczelinie, na najwyższej górze czy w najgłębszej głębinie- znajdę Cię”  We współczesnym, zabieganym świecie, gdzie brakuje czasu na.. dosłownie wszystko, zapewne mało kto zastanawia się nad śmiercią. Wydaje nam się, że tyle jeszcze przed nami, że nas to nie dotyczy. Autor Łez śmierci okrutnie uświadamia, że Kostucha czeka.. tuż za rogiem. Zawsze przychodzi niezapowiedziana, w złym momencie, niechciana, zawsze za wcześnie.
To opowieść o nas, o ludziach słabych, którym przyjdzie kiedyś rozliczyć się z ziemskiego żywota..

Książka opowiada o losach kilkunastu bohaterów. Poznajemy przeróżne życiowe historie zwykłych ludzi. Między innymi poznajemy losy zapracowanej matki walczącej o awans, bezdomnego przedsiębiorcy, sześćdziesięcioletniego ogrodnika, bezbronnej pięcioletniej Agaty chorej na raka, zatroskanego sobą gimnazjalisty, gwałciciela dzieci, mordercy, pracownika Wesołego Miasteczka, pokonanej nałogiem narkomanki. To im w książce wybija ostatnia godzina. Czy są gotowi odejść z ziemskiego świata?  Jak przeżyli swoje życie? Jakimi byli ludźmi i czy to w ogóle ma znaczenie po śmierci? Dlaczego w życiu postępowali w taki a nie inny sposób? Czy mieli wybór i mogli żyć inaczej?  Czy można cofnąć czas by się zmienić ? Wiele pytań nasuwa się, gdy poznajemy owe historie. Na szczęście autor na wiele z nich znajduje odpowiedź…
Tytułowa Śmierć w książce przybrała postać ohydnej, czarnej zjawy i to ona zabiera wspomnianych wyżej bohaterów na tę druga stronę, czyli do tzw. Zaświaty. Widmo dryfuje łodzią po Zaświacie wraz z małą Agatą. Pięcioletnia dziewczynka nieświadoma tego, że umarła, chce towarzyszyć Śmierci w wykonywaniu jej okrutnej i ciężkiej pracy. Odkąd mała dziewczynka pojawiła się u boku Zjawy, nic już dla tytułowej Kostuchy nie będzie takie samo…

Zaświata to  miejsce oczyszczenia, ale i rzeka oddzielająca Światło (synonim nieba) od Morku (piekła). Zadaniem Śmierci jest odprowadzanie umarłych do odpowiedniej krainy (piekła lub nieba). I tak też Śmierć jednych odsyła bezpośrednio do Światła, innych od razu do Mroku. Są też tacy którzy dostają przysłowiową druga szansę. Mogą  w Zaświacie oczyścić się z win i grzechów popełnionych na Ziemi, by dostać się do Nieba, ale czy każdy taką szansę jest w stanie wykorzystać? Co się dzieje gdy umarli  nie czują żalu za popełnione czyny?  Tego wszystkiego dowiadujemy się w książce.

Łzy śmierci to nie tylko wizja życia po śmierci i tego co dzieje się z nami gdy oddamy ostatnie tchnienie. Choć trzeba przyznać że kreacja „tamtej strony”, stworzenie owej Zaświaty, przedstawienie Morku i Światła, wyszła autorowi naprawdę niesamowicie.
Mrok miejsce niekończącego się bólu i cierpienia. Miejsce wypełnione ludźmi najpodlejszymi. Światło – wieczna radość i piękno. Zaświata synonim silnej tęsknoty za tym co piękne ale także synonim głębokiej nadziei. Pomysł upostaciowienia Śmierci również ciekawy.
Łzy śmierci to przede wszystkim ogromna dawka refleksji nad ludzką egzystencją
i pytaniem „dokąd zmierzamy?” Nie da się przeczytać tej książki i nie rozmyślać. Łzy śmierci zmuszają wręcz do chwilowego zatrzymania się w codziennym pędzie życia
i zastanowienia się nad nim.
Ukazane historie bohaterów są „z życia wzięte”. Proste, pełne takiej naszej zwykłej codzienności. A sami bohaterowie? To zwykli ludzie, których mijamy na co dzień. Ci bohaterowie to również my sami. Czasem słabi, chciwi, ślepo goniący za pieniędzmi, wywyższający się. Nikt nie jest idealny. Tylko czy potrafimy się przyznać do tego i czy chcemy się zmieniać?

Subiektywnie : Jedno słowo jakie mi się nasuwa to : mocna. Książka naprawdę daje do myślenia. Wiem, że w kontekście poruszanego przez autora tematu, technika zapewne nie ma znaczenia, bo liczy się to co w nas pozostaje po przeczytaniu,  jednak jest kilka rzeczy, które mi się nie podobały a nawet mnie drażniły. Dla przykładu.  Dość skromny zasób słownictwa. (Wyraz głupiec, głupi, głupcze jest chyba w co trzecim zdaniu) Mam wrażenie, że Śmierć ciągle mówi to samo. Chyba że tak miało być? Dalej, motyw próżności pojawiał się w wielu historiach. Tak różni bohaterowie, a tak wiele o tej próżności i bogactwach. Za mało jak dla mnie różnorodności. I kolejna sprawa, motyw pięcioletniej dziewczynki. Wiem, że Agatka to symbol bezbronności, delikatności, niezrozumienia świata- motyw dziecka. Jednak nadanie jej pięciu lat to stanowczo za mało. Tyle moich uwag. Ogólna ocena 7/10.

Zapraszam do lektury! Książkę warto przeczytać – naprawdę ! Czyta się ją szybko, jeden wieczór i „zrobiona”. Tak niewiele czasu wystarczy poświęcić, a tak wiele można otrzymać w zamian.

Opublikowano fantastyka | Otagowano , , , | Skomentuj

„Zazdrość i medycyna”

Znalezione obrazy dla zapytania choromański zazdrość i medycyna

W życiu staram się nie iść za tłumem. Żyję po swojemu, tak jak chcę. Moda mnie nie pociąga. Bardziej cenię tradycjonalizm aniżeli nowoczesność. Z książkami jest podobnie. Nie często czytam nowości i to co jest aktualnie promowane. Jestem zdania, że dobre rzeczy same się obronią i nie potrzebują reklamy. Sama szukam książek i rzadko sięgam po te, które „wyskakują” z witryn księgarni. Lubię czytać „starocia”, które leżą gdzieś zakurzone, gdyż wiele z nich ma niesamowitą moc – są aktualne po dziś dzień.

Klasyk, każdemu dobrze znany. Nawet jeśli ktoś nie czytał, to pewnie słyszał. (chyba!)
Zazdrość i medycyna Michała Choromańskiego to powieść czasów dwudziestolecia międzywojennego, która wtedy odbiła się wielkim echem w świecie literackim. Zdobyła wiele nagród i wyróżnień. Została zekranizowana w 1973 roku ( o losie, współcześnie tego filmu nie da się oglądać..) Do tej pory budzi skrajne emocje. Jednych trzyma w napięciu, drugich nudzi i przyprawia o mdłości. Dla jednych to psychologiczna podróż w głąb ludzkich emocji, dla drugich tandetna opowieść o chorej miłości.
Ja zdecydowanie staje po stronie tych pierwszych. Jest to jedna z moich ulubionych książek. Czytałam ją 3, może 4 razy i zapewne jeszcze nieraz do niej zajrzę. Historia choć smutna a nawet tragiczna, to w jakiś sposób mnie śmieszy i rozbawia.

Krótko o czym jest książka( dla przypomnienia lub dla informacji dla tych którzy jej nie znają). Typowy trójkąt małżeński. Mąż, żona i … kochanek. Widmar (mąż), stary przedsiębiorca, podejrzewa małżonkę o zdradę i niczym detektyw rozpoczyna śledztwo, by dowieść jej winy. I to by było na tyle.. naprawdę!
Akcja książki przebiega w przeciągu jednego tygodnia i skupia się jedynie na motywie zdrady( może nie jedynie, gdyż  o medycynie też jest słów kilka…). Małżonek nie spocznie dopóki nie pozna prawdy. Silnie przepełniony niepewnością i zazdrością, za wszelką cenę chce doprowadzić sprawę do końca. Nie cofnie się przed niczym. W poszukiwaniu dowodów niewierności żony pomaga mu niedołężny starzec… Kochanek, przytłoczony ciągłą tęsknotą za ukochaną, ma dość już tej skomplikowanej sytuacji, która go wykańcza. A ona? Rebeka(żona) wokół której rozgrywa się ta cała emocjonalna walka, nieźle pogrywa sobie z mężczyznami i dosłownie „robi z nimi co chce”…
To nie jakaś porywająca fabuła(choć momentami trzyma w tak zwanym „napięciu – co to będzie”) rozciągnięta na lata z pięknymi opisami przyrody i długimi dialogami. To krótka, ale jakże intensywna podróż w głąb ludzkiej psychiki i emocji. Powieść psychologiczna fenomenalnie ukazująca ludzkie słabości i uzależnienie od… miłości i drugiego człowieka. Obsesja, zazdrość, obłęd mieszają się z silnym uczuciem pożądania i chęcią posiadania tej jedynej kobiety na własność.  Tragizm głównych bohaterów momentami bywa śmieszny
i przerysowany, ale zapewne groteska nie jet tu przypadkowa. Hipertrofia tych emocji jest bardzo ważna w kontekście analizy bohaterów i całej książki. Autor kreując takie tragikomiczne postacie, ukazuje taką ludzką głupotę i beznadziejność sytuacji, w jakiej niekiedy się znajdujemy ( sami sobie to fundując) targani złymi emocjami. Sytuacja bohaterów jest tak „chora”, że może wydawać się zabawna…

Uwielbiam gdy  w książce użyta jest inwersja czasowa. „Zaczynanie od końca” zawsze dodaje takiego smaku książce i bardziej pobudza ciekawość czytelnika. Zatem dla mnie na plus. Ciekawy styl, chęć dociekania i poznania prawdy i tego „co to będzie”, nawet jak czyta się za którymś razem z kolei. W książce obecny jest symultanizm (istotny w książkach psychologicznych), czyli ukazanie różnych zdarzeń, które odbywają się w tym samym czasie, ale w innym miejscu.  W kontekście zdrady – istotny fakt.

Subiektywnie : Moja ocena 8/10. Moje ulubione książki to te, gdzie bohater ważniejszy jest od samej akcji i tak jest w tym przypadku. Ciekawy obraz człowieka zniewolonego
i opętanego wręcz przez zazdrość. Przykład, gdzie można zarazem kochać i nienawidzić jedną i tę samą osobę.  Prawda o ludzkiej psychice. O wmawianiu sobie nieprawdy, by złagodzić ból i poczuć się lepiej. Oszukiwanie samego siebie,pomaga -owszem, lecz tylko na krótką chwilę.. Na dłuższą metę bywa silnie destrukcyjne. Chromański uczy zdrowego
i rozsądnego podejścia do relacji z partnerem. Przestrzega przed obsesją, która doprowadza do paranoi, spuszcza sen z powiek i zmienia nas  nie do poznania.

Zazdrość i medycyna książkę albo się kocha, albo nienawidzi.

Opublikowano literatura piekna | Skomentuj

„Księga snów”

.

Co dzieje się z człowiekiem po śmierci? Gdzie wędruje dusza, gdy opuści ciało? Czy jest coś pomiędzy życiem a śmiercią? Czy jest ta „druga strona” życia? Cy można umrzeć, ale nadal żyć? Byt i niebyt.
Niejednokrotnie każdy z nas zadawał sobie takie pytania i rozmyślał nad istnieniem
i ludzką egzystencją. Nina George, autorka książki, podejmuje owe zagadnienia i zabiera nas w niezbadaną sferę ludzkiego życia.”Księga snów” to podróż w nieznany świat snów, marzeń. Świat, gdzie spotykają się żywi i umarli, gdzie istnieje kilka rzeczywistości..

Parę słów o autorce. Nina George niemiecka dziennikarka i twórczyni wielu powieści
i książek popularnonaukowych. W Polsce do tej pory ukazały się dwie książki (Lawendowy pokój oraz Księżyc nad Bretanią), które od razu stały się bestselerami.Księga snów” bez wątpienia odniesie sukces i odbije się szerokim echem w kręgu czytelniczym. Piękna, mocna i dojrzała książka.  Napisana w niezwykły sposób. Nie spotkałam się chyba do tej pory z autorem, który tak pięknie pisałby o emocjach i uczuciach. Nina trafnie dobiera słowa i tworzy niebanalne metafory. Opisy uczuć są głębokie, żywe i  ujmujące. Bardzo dobry i przyjemny styl (przynajmniej w tej książce gdyż nie miałam okazji czytać innych książek autorki) Książkę czyta się jednym tchem.

„Księga snów” to trzy perspektywy i trzy różne spojrzenia na te same wydarzenia. Trzy życiorysy, trzy postacie, trzy historie, które w pewnym momencie splatają się ze sobą…
Henri, dojrzał i samotny mężczyzna. Reporter wojenny. Jego życie to pasmo niebezpieczeństw, ale najbardziej w życiu bał się .. kochać innych. W wyniku wypadku samochodowego zapada w śpiączkę. Gdzie teraz jest Henri?
Eddie, redaktorka w wydawnictwie, niegdyś partnerka Henriego. Kobieta doświadczona życiem. Straciła ukochanego ojca i została porzucona przez mężczyznę swojego życia (Henriego). W pewnym momencie jej ustabilizowanego i poukładanego już życia, Henri znów się pojawia i potrzebuje jej, jak nigdy dotąd.
Sam, bystry i inteligentny trzynastolatek, rozumiejący rzeczywistość lepiej niż niejeden dorosły. Wyjątkowo wrażliwy chłopiec,  który odczuwa życie dużo intensywniej i mocniej, od innych. Zbyt szybko musi dojrzeć. Sam marzy aby poznać swojego ojca, którego zna jedynie z gazet. W trudnym dla niego czasie zakochuje się w chorej dziewczynie…

Akcja książki to wędrówka pomiędzy życiem a śmiercią. Wraz z bohaterami książki podążamy drogą snów, marzeń ale i trudnej, szpitalnej rzeczywistości. Gdzie jesteśmy? Co to za miejsce, gdzie jednocześnie Henri spotyka zmarłego ojca i odczuwa szpitalną teraźniejszość? Przenika do snów ukochanej, by się z nią spotkać. Widzi swoje życie w rożnych wariantach. Przeżywa te same wydarzenia na kilka rożnych sposobów…
Autorka  w bardzo ciekawy i przemyślany sposób, który silnie skłania do refleksji, wykreowała świat i tą przestrzeń która jest pomiędzy życiem a śmiercią. Jest to strefa, pełna zagadek, tajemnic.Umiejętnie w nią wplata ludzką tęsknotę za osobami, które odeszły na tą drug stronę. Ukazuje silną i ciągłą potrzebę odczuwania ich bliskości.
Prócz tego egzystencjalnego zagadnienia, autorka porusza w książce jeszcze jeden ważny temat jakim jest przemijanie, upływający czas i nieodwracalność pewnych zdarzeń. Czy jest szansa, aby zmienić bieg swojego życia i cofnąć podjęte wcześniej decyzje? Co by było, gdyby Henri kiedyś postąpił inaczej? Dlaczego Eddie pozwoliła kiedyś odejść ukochanemu? Dlaczego zabrakło jej odwagi, by go zatrzymać? Czy może zacząć jeszcze raz? Czy jest możliwość aby nadrobić stracony czas? Czy Sam spotkałby śliczną dziewczynę, gdyby nie list do ojca i późniejszy przebieg zdarzeń?
Tyle pytań i refleksji. Autorka na podstawie historii bohaterów, uświadamia jak każda decyzja wpływa nieodwracalnie na nasze życie. Każde słowo, te wypowiedziane
i niewypowiedziane może być albo początkiem czegoś nowego albo końcem obecnego. Tak często ciąży na nas w życiu balast podjętych decyzji. Książka pięknie ilustruje, że życie jest jedno, a współcześnie czas jest wielkim deficytem. Życie płynie okrutnie szybko. Czas jest bezlitosny. Czasem nie daje nam drugiej szansy…

„Księga snów” to książka o sile miłości, tęsknocie za bliskimi, przemijaniu
i konsekwencjach ludzkich czynów.

Subiektywnie : Książka ważna, dosadna i wzruszająca. Zafundowała mi łzy i nieprzespaną noc. Bardzo osobiście dotknął mnie wątek utraty ojca. Sama myśl, że kiedyś będę musiała pożegnać się z ukochanym tatą doprowadza mnie do rozpaczy. Nie umiem sobie tego momentu nawet wyobrazić…
Są pewne rzeczy w książce, które nie do końca do mnie przemówiły (np historia Sama i jego „miłości” do poznanej dziewczyny), jednak mimo tego książka trafia w moje czułe punkty i porusza te kwestie i sytuacje, których się tak bardzo w życiu boję.  ”Księga snów” pozostawiła po sobie wiele emocji, które pewnie zostaną na dłużej… To jedna z tych książek, o których mówi się „książka życia”.
Moja ocena 10/10. 

Opublikowano literatura współczesna | Otagowano , , | Skomentuj

„Gwiazda spada”

Znalezione obrazy dla zapytania gwiazda spada jalu

Biblioteczka u teścia. Książki „wiekowe”, wyblakłe, „niemodne”. Papier kruszy się
w rękach, zapach stęchlizny. Te wszystkie poszarzałe książki, w zestawieniu ze świeżymi, błyszczącymi i „na czasie”, nie wypadają najlepiej, a przecież one też były kiedyś nowe ….

Jalu Kurek (autor) – jego imię, niespotkane wcześniej przeze mnie ( a całkiem niezłe) zachęciło mnie, abym wzięła „staruszka” (książkę) ze sobą.
 
„Ktoś inny zadowoliłby się schwytaniem ptaka na miarę swoich marzeń. Ja żyje w ustawicznej pogoni za czymś, co chyba nie istnieje”.   To jedno zadnie z książki mogłoby być całą recenzją. Książka opowiada o ciągłym poszukiwaniu w życiu ( na każdym jego etapie) szczęścia i prawdziwej miłości. Jest o szukaniu odpowiedzi czym jest życiowe spełnienie. Spełnienie się jako kobieta, żona, córka, matka.
Choć książka „stara” to temat jak najbardziej ponadczasowy.
 
Główna bohaterka to Magda. Dziewczyna, (później kobieta) o niezwykłej fantazji
i wyobraźni. 
Na jej przykładzie poznajemy życie. Po prostu. Wraz z bohaterką podążamy przez okres jej dzieciństwa,  gdzie napotykamy się na trudny czas wojny, biedę
i ciężką chorobę. Magda, wraz z rodziną, zmuszona jest opuścić swój dom, aby znaleźć gdzie indziej lepsze warunki do życia. Później okres szkoły i wchodzenia w relacje z rówieśnikami, które nie zawsze są łatwe i proste.  Jest to czas, gdzie nie brak dziecięcych rozczarowań wynikających z niezrozumienia świata. Następnie okres dojrzewania. Pierwszy pocałunek, pierwsza miłość. Pierwsze rozstania i tęsknoty. Nieporozumienia 
z rodzicami. Eksplozja emocji. Później dorosłość, ciężkie decyzje i wybory. Małżeństwo z ukochanym mężczyzną
i upragnione macierzyństwo. Zderzenie ze śmiercią. Chce się powiedzieć samo życie - 
i otóż to. To nie jest porywająca powieść z zaskakującymi zwrotami akcji, ale historia życia zwykłego, codziennego. Czasem szarego, smutnego i trudnego, a czasem przyjemnego
i pięknego. Bohaterka Magda, jak każdy z nas, miewa wzloty i upadki. 
 
„Gwiazda spada” to podróż w głąb ludzkiej psychiki i emocji. Jalu Kurek stworzył niezwykły, psychologiczny obraz kobiety – osoby niespełnionej i nienasyconej życiem. Kreacja głównej bohaterki jest ciekawa i rozległa.  Magda jest kobietą inteligentną, mądra, nadzwyczaj wrażliwą, wiecznie z głową w chmurach (wśród gwiazd). Ma swoją „inność”
i własny świat. Rzeczywistość dla niej bywa niezrozumiała i bolesna. „Oto ta, która stworzyła sobie sferę fikcji uczuciowych i zamieszkała w niej. To czego jej zabrakło w życiu, wetuje sobie w wyobraźni”. W 
pewnym momencie znajduje się w punkcie kulminacyjnym życia, cel jaki zamierzyła sobie (dobry mąż i posiadanie dziecka) został osiągnięty, lecz mimo to wciąż odczuwa niedosyt… 
Magda pragnie miłości, tej wiecznie pulsującej, wiecznie gorącej i niekończącej się. Miłości niepokonanej codziennością. Miłości nie zepsutej czasem. Miłości dającej szczęście, jedyne, niepowtarzalne. Szuka spełnienia…
 
 ”Gwiazda spada”  mówi o dojrzewaniu i poznawaniu siebie w relacjach z innymi.
To historia smutna. Ilustrująca życie jakim jest, a bywa ono rozczarowujące.. Pokazująca ciągłą, nieodpartą potrzebę miłości…. ale czy ten dzban da się do końca wypełnić? Czy jest możliwe, aby nigdy więcej nie pragnąć, najeść się życiem do syta? W tej książce się tego dowiemy…
Subiektywnie: Jedna z ważniejszych pozycji w mojej biblioteczce. Emocje głównej bohaterki są dla mnie bardzo prawdziwe i szczere, przez co mocno do mnie przemawiają. Książkę czyta się trochę trudno, z racji języka, który jest przestarzały. Momentami pewne zwroty bywają denerwujące i śmieszne. (książka wydana w 1974 !) Ocena 8/10. Książka pozostawia po sobie nostalgię . Pobudza do refleksji nad życiem , które okrutnie szybko przemija, zostawiając nas czasem w tyle..

„Wszystko umiera, nawet ciała niebieskie; tylko marzenia są nieśmiertelne”
Opublikowano literatura piekna | Otagowano , , | 1 komentarz

„Jej wszystkie życia”

Znalezione obrazy dla zapytania jej wszystkie zycia

Pamiętam jak na kiermaszu przeglądałam sobie książki i nagle podchodzi do mnie sprzedawca. Wręcza mi „Jej wszystkie życia” i mówi :  Ta jest dobra. Uśmiecham się do niego, trochę zdziwiona i myślę sobie w duchu ” przekonamy się ” Było to dość dawno, gdyż długo nie mogłam zabrać się za tę pozycje. ( 561 stron – grubachy zawsze mnie odstraszają) Ale w końcu przyszedł czas i na nią.

Nie raz zdarzyło się nam rozmyślać „a co by było gdyby…” i pewnie nie raz marzyliśmy
o super mocy, która cofnęłaby czas. Jak to cudownie byłoby czasem móc zrobić coś inaczej, wypowiedzieć inne słowa, zacząć od nowa. My ludzie niestety nie mamy takich możliwości, ale główna bohaterka powieści „Jej wszystkie życia” , Ursula, takowe posiada…

” Jej wszystkie życia” to historia Ursuli Todd. Dziewczynki innej od wszystkich. Dziewczynki z ciągłym deja vu. Dziewczynki, która przychodzi na świat, ale za chwile umiera. Później rodzi się znów i żyje na nowo. Za jakiś czas po raz kolejny umiera, jednak później znów pojawia się na świecie. W tej samej rodzinie, w takich samych okolicznościach. Bohaterka ma „możliwość” przeżywania swojego życia kilka razy, po to aby przeżyć je w końcu tak, jak należy. Doświadczona trudnymi i przykrymi doświadczeniami z „poprzedniego życia”, „rodząc” się na nowo (a może odradzając ), stara się nie popełniać już tych samych błędów i dokonuje innych wyborów. Chce zmienić swoje przeznaczenie i los. Na podstawie jej historii, uświadamiamy sobie jak jeden gest, jeden krok czy skręt w jakąś stronę, wpływa na całość naszego życia. Wciąż dokonujemy wyborów i nie wiemy co by było, gdybyśmy wtedy wybrali ten drugi wariant…
Książka i jej główne przesłanie, niesamowicie skłania czytelnika do refleksji nad własnymi wyborami i aktualnym położeniem.
Ursula nie tylko poprzez swoje „przyjścia” i „odejścia” kreuje własny świat na nowo, ale także zmienia świat swoich bliskich. Chroni rodzinę i przyjaciół przed trudnym losem,
a nawet przed śmiercią.

Akcja książki toczy się głównie w Anglii. Przekrój czasowy to I polowa XX w.  Kreacja głównej bohaterki, na tle tragicznego i okrutnego czasu na świecie, dodaje książce niezwyklej oprawy. Opisy czasu II wojny światowej są tak bardzo realne, że zapierają dech w piersiach. Bezlitosny i brutalny czas mimo iż jest przeszłością, to nigdy nie da o sobie zapomnieć…

Ważnym aspektem książki jest również celebracja życia rodzinnego. Typowa angielska rodzina ( z XX w) z tradycyjnym podziałem ról, zamieszkująca w uroczym domu z ogrodem i psem. Autorka pięknie przedstawia beztroski czas dzieciństwa głównej bohaterki, ciepło ogniska domowego, relacje z braćmi i ukochaną siostrą. . W dorosłym życiu Ursuli jest dużo tęsknoty za domem i poczucia braku troskliwego ojca i kochanego rodzeństwa. Czytając to, sami z utęsknieniem wracamy do własnych wspomnień gdy byliśmy mali . Ze wzruszeniem przypominamy sobie zapach maminych potraw, zabawy z rodzeństwem, opiekuńcze dłonie rodziców. Dla mnie ten wątek był bardzo dotkliwy i urzekający…

„Jej wszystkie życia” to historia o ludzkich decyzjach, losie i przeznaczeniu. O ludzkim życiu zapisującym się na kartach historii. O dwudziestowiecznym Londynie. O wojennej Europie. O cierpieniu i dramacie ludzi żyjących w tamtych czasach. O niesprawiedliwości świata. O ukochanej rodzinie.

Obiektywnie wiem, że książka jest naprawdę dobra i zasługuje na ocenę 8, może 9. Chylę czoła wobec kunsztu pisarskiego autorki. Sposób w jaki Kate Atkinson przedstawiła Londyn i Europę jest imponujący, a liczne odwołania do klasyków, m. in. Szekspira, Dantego, dodają dodatkowych walorów powieści.
Subiektywnie : jednak książka nie pozostawiła we mnie aż tylu emocji ilu się spodziewałam. Przez zawiły początek, ciągłą zmianę dat i sytuacji strasznie się gubiłam w akcji. Moim zdaniem książka jest tez trochę za długa, ale dla innych może to być atut. Dlatego ja subiektywnie oceniam 6/10. Jeśli ktoś lubi zawiłe powieści z licznymi, pobocznymi wątkami – serdecznie zapraszam do lektury. warto przeczytać.

______________________________________________________________

Tak na marginesie, na zakończenie moja refleksja. Może i fajnie by było móc czasem cofnąć czas, zmienić bieg pewnych zdarzeń. Jednak to, że życie ma się jedno daje nam szansę na trochę szaleństwa i spontaniczności. Gdybyśmy mogli cofać własne decyzje, słowa, to życie byłoby przewidywalne i stałoby się po prostu nudne.. Zatem „amor fati” akceptujmy życie jakim jest.. 

Opublikowano literatura współczesna | Otagowano , , , | Skomentuj

„Płeć, przyjemność, przemoc. Kształtowanie wiedzy eksperckiej o seksualności w Polsce”

pol_pl_Plec-przyjemnosc-i-przemoc-Ksztaltowanie-wiedzy-eksperckiej-o-seksualnosci-w-Polsce-191_1
Z książkami naukowymi jest trochę trudno. Mam wrażenie, że ludzie się ich „boją”z uwagi na trudny język, czy jakość przekazu. Owszem, bywają książki naprawdę ciężkie, jednak jestem zdania , że jeśli zagłębiamy się w temat, który związany jest z naszymi zainteresowaniami, to treść przyswajamy z łatwością.
Książkę „Płeć, przyjemność, przemoc…” miałam okazję sama sobie wybrać na zaliczenie przedmiotu, z czego bardzo się cieszę. Intuicja mnie nie zawiodła. Książka niezwykle ciekawa, nie za długa no i jakże prosta w odbiorze. Aby o niej tu napisać skłonił mnie film „Sztuka kochania” wchodzący aktualnie na ekrany kin. Przed obejrzeniem filmu chcę mieć rozeznanie w temacie, zatem powracam do książki Agnieszki Kościańskiej, gdyż o Wisłockiej jest tam słów kilka.. (a nawet więcej niż kilka).

Oczywiście może powinnam przeczytać samą „Sztukę kochania”, jednak książka Agnieszki Kościańskiej jest obrazem polskiej (i nie tylko) seksuologii w ogóle która kształtowała się od lat 60-tych aż do dziś. Daje to zatem ogólny pogląd na dziedzinę, co ułatwi zrozumienie kontekstu filmu i odbiór przekazu jaki ten ze sobą niesie.

Książka podzielona jest na trzy części. Pierwsza część to historia powstawania seksuologii jako nauki.  Opisuje jak w Polsce i na świecie rodziła się wiedza nie tylko ekspercka, ale
i potoczna w dziedzinie płci, tożsamości seksualnej i seksu. Badaczka(A. Kościańska) głównie skupia się na polskim dorobku w tej dziedzinie. Szeroko omawia i przedstawia jak polskie ikony seksuologii, takie jak Kazimierz Imieliński, Michalina Wisłocka i Zbigniew Lew-Starowicz, zrewolucjonizowały polską i światową seksuologię. Zwraca uwagę jak ogromne znaczenie, w polskiej rewolucji seksualnej, odegrała właśnie książka Michaliny Wisłockiej pt. „Sztuka kochania”. (jest wiele odniesień do książki Wisłockiej jak i sama jej analiza).
Dalej poznajemy seksuologię jako naukę interdyscyplinarną. Czytelnik zauważa szeroki kontekst seksuologii i poznaje jak rozległą jest nauką. Tutaj duże ukłony dla polskiej szkoły PRL’owskiej, która kładła nacisk na psychologiczne, społeczne, kulturowe, a nawet ekonomiczne aspekty seksuologii przez co nie łączyła jej tylko z fizjologią.  To duży krok w rozwoju tej nauki na całym świecie.

Po teorii i poznaniu jak rodziła się seksuologia, przechodzimy bardziej do „praktyki”.
W drugiej części autorka analizuje wszelkie aspekty jakie wpływają na dobry i przyjemny seks. Jako typowa badaczka antropologiczna bada temat współżycia z każdych możliwych stron i rozpatruje z różnych perspektyw ( psychologicznych, społecznych, kulturowych itp). W tej części zwraca uwagę jak ogromny wpływ mają role płciowe w aktach seksualnych. Szczególnie płeć kobieca i jej złożoność. Autorka omawia tzw. pojęcie kultury seksualnej
i wyjaśnia czym jest. Przy zachowaniu eksperckiego tonu i powoływaniu się na autorytety w tej dziedzinie, porusza tematy trudne, ale ważne, takie jak antykoncepcja, homoseksualizm, masturbacja, orgazm łechtaczkowy i wiele innych.  Tutaj nie ma tematów tabu.
Druga część książki jest ważna głównie ze względu na ukazanie różnic między płcią męską
a damską. Agnieszka Kościańska przedstawia jak ta inność kobiety i mężczyzny jest niezwykle ważna w kontaktach seksualnych. Każdy ma inną rolę do spełnienia. Aby współżycie było satysfakcjonujące i udane, musimy zrozumieć, że różnimy się od siebie, przez co nasze potrzeby i pragnienia są odmienne. 

Trzecia część książki dotyczy przemocy w sferze seksualnej. Autorka przedstawia cztery różne sprawy (sądowe) gwałtu które miały miejsce w Polsce na przełomie kilkunastu lat. Kościańska analizuje akta sądowe, zeznanie adwokatów i biegłych, aby uświadomić czytelnika jak na przestrzeni lat wiedza ekspercka kształtowała się i zmieniała w dyskursie przemocy seksualnej. Jak przez lata ewoluowała. 

Wszystkie trzy części, tematycznie różne jednak ściśle powiązane, malują obraz polskiej seksuologii. Czytając książkę Kościańskiej poznajemy seksuologię jako wielką interdyscyplinarną naukę.

Dla mnie osobiście książka jest nie tyle przekrojem historii polskiej seksuologii, co bardziej psychologicznym, społecznym obrazem ludzkiej płciowości i sensu jej pojmowania.
Wiele miejsca w książce (część II), na co ja zwracam szczególną uwagę,  zostało poświęcone kobietom i roli jakie odgrywają w kontaktach intymnych i w relacjach związanych
z seksualnością. Ukazana jest ewolucja kobiecej świadomości seksualnej, od lat 60-tych aż do obecnych. Badania autorki ukazują jak na przestrzeni lat kobiety przestały się bać mówić o tym czego pragną i jakie mają fantazje. Zaczęły zauważać siebie i swoje potrzeby.

Subiektywnie : Trudno oceniać w jakikolwiek sposób dorobek naukowy, więc typowej oceny typu 6/10 nie będzie. Książkę czytało się szybko. Treści łatwo przyswajalne, język „prosty” jak na książkę z dziedziny naukowej. Nie jest to zapewne pozycja dla wszystkich,  gdyż nie każdego musi to interesować, jednak warto otwierać się na różności i poszerzać horyzonty, bo wzbogacenie się o wiedzę ekspercką w jakiejś dziedzinie – bezcenne. 

 

Opublikowano ksiazki popularnonaukowe, nauki społeczne | Otagowano , , , , , | Skomentuj

„Ja i inni wariaci”

ja-i-inni-wariaci-b-iext45755182

Na powyższy pamiętnik trafiłam przypadkiem przeglądając
w księgarni internetowej dział „literatura faktu” . Dość osobliwa okładka książki od razu przykuła moją uwagę i.. tak o to znajduje się teraz w mojej domowej biblioteczce.

Autorka, jak to w pamiętnikach, pisze o sobie zupełnie otwarcie. Odkrywa siebie całą
i prezentuje się bez jakichkolwiek tajemnic…
Zuzanna, kobieta nowoczesna. Wykształcona, pracująca, wielozadaniowa i pani własnego losu.  Szczęśliwa żona.  Kobieta spełniająca marzenia i realizująca pasje. Nasuwają się określenia perfekcyjna, godna podziwu, a jej życie ? Do pozazdroszczenia. I tu po raz kolejny nic nie jest takim jak się, nam – ludziom wydaje….

W pewnym momencie tego udanego i dobrego życia autorki, dzieje się z nią coś niedobrego. Targają nią przeróżne, niezrozumiałe emocje, które doprowadzają do wcześniej nieznanych jej stanów. Kobieta przeżywa załamania nerwowe, urojenia, głębokie stany depresyjne
i maniakalne. Zuzanna staje przed sobą w prawdzie, i mimo obaw udaje się do lekarza. Diagnoza jest jasna : choroba psychiczna – dwubiegunowa. (na końcu książki jest wyjaśnienie czym jest choroba, jej przebieg i objawy; opis klarowny- dużo wyjaśnia). Życie przeradza się w koszmar. Wcześniej poukładane i stabilne, staje się chaotyczne
i burzliwe. Na dodatek w małżeństwie Zuzanny i Darka pojawia się ktoś trzeci, przez co związek małżonków wystawiony jest na wielką próbę…

„Ja i inni wariaci” to przerażający i dramatyczny obraz człowieka chorego psychicznie. Relacje kobiety z zakładu psychiatrycznego są niezwykle wyraziste i realne. Autorka opisuje każdą zachodząca w niej zmianę, niemal minuta po minucie. Pisze otwarcie o fascynacjach seksualnych z innym mężczyzną, nieodpartych żądzach i przeogromnym bólu
i cierpieniu, który temu wszystkiemu towarzyszy. Kalejdoskop emocji jest zatrważający.
Pomocą dla czytelnika, aby choć trochę zrozumieć co przeżywa autorka, są zapiski męża – Darka, który chorobę żony opisuje z własnej, „zdrowej” perspektywy. Zapiski małżonków przeplatają się i ciągle mamy jeden obraz sytuacji, przeżywanej w dwojaki sposób. Cierpienie jakie towarzyszy mężowi, choć inne,to również jest olbrzymie. Postać Darka
w tej historii jest dla mnie pełna podziwu i mimo że drugoplanowa, to niezmiernie ważna. Darek to uosobienie siły i głębokiej wiary w drugiego człowieka. Jest świadectwem prawdziwej, małżeńskiej miłości. Uświadamia jak  wielkim zobowiązaniem i wyzwaniem jest przysięga małżeńska..
Prócz historii Zuzanny w pamiętniku poznamy innych „wariatów” i ich „chory” świat.

Z pamiętnikami jest tak, że nie ma polemiki. To nie powieść by doszukiwać się znaczeń
i zastanawiać się co autor miał na myśli. Mamy konkretne fakty i prawdziwy obraz rzeczywistości.  Ten ukazany przez Zuzannę jest niezwykle smutny i wstrząsający. Wielki szacunek dla autorki i jej męża za wielką odwagę i podzielenie się tą historią. Ich doświadczenie będzie zapewne wskazówką dla osób chorych, aby nie bały się i wiedziały, że istnieje dla nich realna pomoc. Dla zwykłego czytelnika uświadomieniem jak ludzka natura może być krucha i słaba. Mamy szansę poznać tajniki ludzkiej psychiki. Choć nie zrozumiemy tych emocji, bo  ”zrozumieć wariata, może tylko inny wariat”, to pamiętnik pomaga nam-zdrowym, spojrzeć na człowieczka chorego „na głowę” inaczej, bez uprzedzeń, z empatią.

Subiektywnie : Książkę czyta się naprawdę szybko. Historia trudna, ale ważna. Otwiera ludzi na drugiego człowieka.  Długo o niej nie zapomnę. Nie można oceniać ludzkich emocji i doświadczeń, dlatego moja ocena książki dotyczy wyłącznie stylu, jakości przekazu
i emocji, jakie zostały we mnie po jej przeczytaniu. Zatem subiektywnie 6/10.

______________________________________________________________

Na zakończenie: Przychodzi mi taka osobista refleksja, może nie bezpośrednio związana z powyższą recenzją… Mam wrażenie, że teraz świat kreuje ludzi perfekcyjnych. Każdy musi być idealny, nieskazitelny. Pełen pasji i po prostu „jakiś”. Współczesny świat nie chce ludzi nijakich. Jest to bardzo smutne, gdyż jesteśmy tylko ludźmi i mamy prawo do zmęczenia, kruchości i słabości.. Nie dajmy się zwariować i bądźmy sobą. Żyjmy na tyle, na ile mamy sił…

Opublikowano Autobiogriafia, Pamiętnik | Otagowano , , , | Skomentuj

Lektura z księdzem Kaczkowskim

6b9b1a2723 377159-352x500

Nie znałam wcześniej Ks. Jana, a tym bardziej nie śledziłam jego aktywności. Kiedy umarł zrobiło się jakieś medialne „boom na Kaczkowskiego”. Wtedy też mama wyposażyła mnie
w dwa egzemplarze książek, ”Życie na pełnej petardzie” oraz ”Nie ma szału, jest rak”. Raczej jestem otwarta jeśli chodzi i tytuły i staram się czytać książki różnych kategorii , dlatego z ciekawością zabrałam się i za te pozycje. Tym bardziej, że Kaczkowski był wtedy na wystawach prawie wszystkich księgarni.

Tytuły mamy tutaj dwa, jednak dla mnie treści są dość zbliżone, a niektóre kwestie
i tematy powtarzały się, dlatego też ich nie rozdzielam. Ksiądz Kaczkowski, myślę że był fajnym gościem. Z jego wypowiedzi wypływał niesamowity optymizm, ale przede wszystkim szczerość. Nikogo nie udawał. Albo brało się go w całości, ale wcale. Przed przeczytaniem książek, trochę wyszukałam informacji na jego temat. Był mocno zaangażowany w życie społeczne, udzielał się publicznie i głównie zasłynął z budowy puckiego Hospicjum, ale niektórzy znali go tylko dlatego, że był chory. Sam mówił o sobie „onkocelebryta”.
W rozmowach z księdzem poruszane są przeróżne tematy. (dla wtrącenia, książki to rozmowy dziennikarzy z księdzem, wywiady.) Od tych trudnych, typu in vitro, aborcja, homoseksualizm, życie po śmierci, choroba, po lżejsze i przyjemniejsze, o miłości, rodzicach, dobrych ludziach, ulubionych potrawach czy spędzaniu wolnego czasu. Dużo jest odniesień do życia rodzinnego, dzieciństwa i lat szkolnych. Może kogoś to nie interesować owszem, ale wierzę, że dzielenie się osobistymi doświadczeniami z innymi zawsze jest pouczające dla słuchacza.
Bardzo dużo uwagi poświęca się tematyce śmierci, z którą ksiądz Jan ma do czynienia codziennie pracując w hospicjum. Przytoczone przez księdza historie pacjentów, są niezwykle ujmujące i pobudzają do refleksji.  Czytelnikowi zostaje również wyjaśniony temat umierania w kontekście procesu biologicznego i fizjologii człowieka.

Jeśli ktoś boi się tzw „katolickiego bełkotu” czy kościelnego umoralniania, to niepotrzebnie. Większość zagadnień, podpartych jest naukowymi badaniami i tezami, bez odniesień do nauki Kościoła, choć oczywiście tych nie brakuje. Ksiądz nie ukrywa, że jest księdzem
i odwołuje się do Boga i wiary katolickiej, jednak bez narzucania i pouczania. Wypowiada się zarówno jako osoba duchowna, jak i doktor nauk teologicznych i bioetyk.
Ksiądz Jan nie boi się mówić otwarcie o brudach instytucji Kościoła, o panujących w nim patologiach i skandalach. Jego bezgraniczna szczerość, jednych może szokować
i bulwersować, w innych zaś wzbudzać respekt.  Pewne jest to, że otwartość księdza dodaje książce rzetelności i świeżości.

Po książkach spodziewałam się gotowej recepty na szczęśliwe i udane życie. No bo skoro ksiądz z takim rozgłosem wydaje książki, które stają się bestseller’ami, a ludzie po jego śmierci wyciągają go na piedestał,  to muszą być wyjątkowe… Leku na zło i przepisu na pomyślne życie nie znalazłam, ale myślę, że nie to było celem księdza Jana. Nikt taki jeszcze się nie urodził, kto wiedziałby jak żyć, by niczego nie potrzebować i nie cierpieć.  Sam ksiądz Jan nie potrafi odpowiedzieć na pytanie, dlaczego w tak młodym wieku przyjdzie mu umrzeć i mimo poczucia niezrozumienia, nie rozwodzi się nad tym. Przyjmuje życie jakim jest. Uważam, że ksiądz Kaczkowski, chciał podarować odbiorcom sporą dawkę optymizmu i wiary, że może być w życiu radośnie mimo zła i trudności wokół.  Udowadnia, że można cieszyć się dniem mimo śmiertelnej choroby i czerpać z życia ile się da. Uczy odbiorcę odnajdywać radość w smaku pysznej wołowiny, lampce wina, czy pięknej pogodzie
i uśmiechu innych ludzi. Minimalizm, to to, czego brakuje we współczesnym świecie. Szerząca się idea konsumpcjonizmu powoduje w nas ciągłe uczucia braku i niespełnienia. Ksiądz Jan „mówi” stop, zatrzymaj się. Ciesz się tym co masz, obecną chwilą, odnajduj radość tu i teraz.  Życie jest tak przewrotne i nieprzewidywalne, nigdy nie wiemy co dla nas przygotował los. Porażki, rozczarowania, smutki, będą zawsze, szału nie ma. Od nas zależy, czy nas stłamszą, czy poprowadzą do przodu, na pełnej petardzie.

Subiektywnie : Doświadczenia innych ludzi zawsze są dla nas lekcją i w pewnym sensie mogą być poradą, drogowskazem. Ksiądz Jan w książkach uczy czytelników radości
z małych rzeczy i doceniania tego co się ma. Wiele refleksji zostaje w głowie po przeczytaniu, ale także jakaś nieodparta chęć zmiany na lepsze. Ubogacamy się nie tylko w cenne doświadczenia, ale i konkretną wiedzę naukową. Oceniam 7/10.

ENJOY!!!

Opublikowano Autobiogriafia, Pamiętnik, religia | Otagowano , , , , | Skomentuj

„Zgubiono, znaleziono”

pobrane

Tę książkę też zdecydowałam się kupić kierując się okładką, a jej okazała cena (letni kiermasz książki) utwierdziła mnie w zakupie.
Wiele książek przeczytałam w życiu, jednak z takim stylem pisania spotkałam się po raz pierwszy. Autorka książki, Brooke Devis, zachwyciła mnie i oczarowała swoją lekkością „pióra”.  Powieść jest niebywale inteligentna i błyskotliwa, zapewne jak sama autorka.

Jeśli chciałabym jednym słowem opisać te książkę, to powiedziałabym że jest urocza, jednak zaraz nasuwają mi się kolejne określenia : niebanalna, poruszająca, oryginalna, słodko-gorzka, wzruszająca.

Jest to historia trzech bohaterów, (a w zasadzie czterech, bo jest jeszcze sklepowy manekin….) siedmioletniej Millie, starszej Pani Agathy i staruszka Karla. Wszystkich ich łączy jedno : utrata bliskiej osoby. Millie straciła rodziców, Agatha i Karl współmałżonków. Jest to opowieść o samotności i tęsknocie ale głównie przewija się temat śmierci.  Autorka „lekko i łatwo” pisze o końcu ludzkiej egzystencji.  Daje czytelnikowi do zrozumienia, że mimo iż śmierć jest przeogromnym, nieopisanym i niezrozumiałym bólem, to jest nieodzowną częścią ludzkiego życia. Mimo, że dostarcza cierpienia osobom, które utraciły kogoś bliskiego, to jest oczywista i musimy z „jej obecnością” umieć obcować.

Dlaczego książkę nazwałam uroczą? Mimo trudnego tematu, historię bohaterów poznajemy oczami urzekajacej Millie. Jej dziecinna bezbronność i bezradność wywołują ogromne ciepło i współczucie u czytelnika. Ach, jak świat z perspektywy dziecka, wydaje się nam – dorosłym, łatwiejszy. Niewiedza i niezrozumienie świata przez Millie, rozczula nas czytelników ale i powoduje, że trudny temat książki jest łatwy do strawienia i można nieraz uśmiechnąć się nad historią bohaterów.

Akcja książki dotyczy głównie Millie i jej przygód. Dziewczynka chce odnaleźć mamę.
W trakcie swoich poszukiwań poznaje pozostałych bohaterów książki, Karla i Agathę. Splot wydarzeń łączy trójkę bohaterów, którzy przeżywają ciekawą przygodę….
Staruszkowie mimo zbliżonego wieku, duchem daleko im do siebie. Karl jest staruszkiem, który cierpi ogromnie z powodu śmierci małżonki. Jego historia to obraz pięknej, małżeńskiej miłości, tej najprawdziwszej i niekończącej się. Daje to, nam czytelnikom, nadzieję na istnienie miłości tej jedynej, aż po grób. Karl to przesympatyczny staruszek, który mimo nieopisanego bólu po stracie żony, postanawia spełnić marzenia i wyruszyć
w przygodę życia. Jest człowiekiem otwartym i głodnym nowych wrażeń.
Agatha z kolei, śmierć męża przeżywa zupełnie inaczej. Barykaduje się w domu na długie lata, staje się zgorzkniałą, starą babą, przepełnioną nienawiścią do świata, ludzi, ale i samej siebie. Jest pesymizmem w żywej postaci.

Jak wspomniałam wyżej, bohaterów łączy to samo doświadczenie utarty kogoś bliskiego, ale także samotności, niezrozumienia świata i przewrotności losu; jednak przeżywane
i rozumiane w różny sposób. Autorka ukazuje, że nasze odczuwanie świata wiąże się
z naszym charakterem, wiekiem i osobistym bagażem doświadczeń. Jednym słowem każdy swoje przeznaczenie przeżywa po swojemu i nie ma jednolitej recepty dla wszystkich.

Tytuł książki „Zgubiono, znaleziono” to przekaz że koniec i utrata jednego wiąże się
z odnalezieniem i uzyskaniem drugiego. Trudne doświadczenia i ból nie oznaczają zawsze kresu, a mogą być nowym startem i nową szansą.
Bardzo podoba mi się „kreacja” starszych bohaterów. Uważam, że starość jest niedoceniana, zrzucana na margines. Brooke Davis ukazuje, że starsi ludzie też mają przeogromną potrzebę akceptacji, bliskości i miłości, ale także mają swoje marzenia i pasje. Karl i Agatha to ludzie o niezwykłej mądrości życia i doświadczeniach. Zestawienie ich
z małoletnią dziewczynką, jest niezwykle fascynujące.  Millie uczy się życia przy boku staruszków, a oni nieświadomie zachowują się przy niej beztrosko i czasem lekkomyślnie, ale czy to niecudownie móc znów poczuć się dzieckiem? Bohaterowie oddziałują na siebie nawzajem co daje nam do zrozumienia, że napotkani przez nas ludzie w życiu, nigdy nie są przypadkowi..

Dla mnie osobiście ważnym przesłaniem książki jest ukazanie naszej ludzkiej, ciągłej potrzeby akceptacji i zrozumienia. Nikt nie nie może być sam. Potrzebujemy mieć choćby jednego kompana w życiowej podróży, który zaakceptuje to jacy jesteśmy, po prostu. Zaakceptuje nasze wady i niedoskonałości. Zrozumie pragnienia i niedoścignione marzenia…. A jeśli nawet nie zrozumie, to i tak będzie kibicował i towarzyszył. Czyż to nie najpiękniejsza definicja przyjaźni?

Subiektywnie : Pokochałam tą książkę. Moja ocena to 8/10 za wyjątkowe poczucie humoru, osobliwy styl i za to, że  nie można przejść wobec niej obojętnie. Jedyny minus to zakończenie, które może pozostawiać niedosyt…

Opublikowano literatura piekna | Otagowano , , , , | Skomentuj

„Królowa lodów z Orchard Street”

KRÓLOWA LODÓW Z ORCHARD STREET

Przy zakupie tej książki kierowałam się tylko i wyłącznie okładką. Choć nie lubię tak „grubych” (600 stron) i długich historii- zaryzykowałam.

Powieść wciąga i przyciąga już od pierwszych akapitów. Często zdarza się, że przy takiej ilości stron, wstępy i opisy są długie i nużące. Tu jednak nie ma miejsca na nudę. Historię głównej bohaterki chłoniemy jednym tchem i chcemy więcej i więcej.

Książka opisuje losy małej Malki i jej rodziny, która ucieka z Rosji do Stanów Zjednoczonych, by znaleźć tam lepsze i godziwe życie. Akcja toczy się w XX w.

„Królowa lodów…” to historia zmyślona(choć fikcja przeplata się z autentycznymi wydarzeniami ze świata) dość „błaha” gdyż opowiada o powstaniu firmy lodziarskiej. Sam temat wydaje się prosty i nie zbyt interesujący, jednak okazuje się ciekawy. Historia powstawania wielkiej sieci lodziarskiej, na tle egzotycznej i wielkiej Ameryki, to opowieść
o trudach, wyrzeczeniach, ciężkiej pracy , ale przede wszystkim o poświęceniu i ciągłej walce o siebie i marzenia. Bardzo cenię tą powieść za to, że ma wiele ukrytych znaczeń. Choćby powstawanie firmy lodziarskiej to metafora, że w życiu nie ma nic za darmo. Przykład, że doświadczenia z dzieciństwa, nasze wychowanie i dom rodzinny wpływają na nasze dalsze życiowe decyzje i kształtują naszą osobowość. To kim byliśmy, zawsze wpłynie na to kim będziemy. Trudy, przykrości i słabości będą w życiu zawsze, ale dobrze wyciągnięte wnioski, mogą przynieść w przyszłości dobre owoce.
Mimo iż temat lodów  i firmy jest przewodni i wokół niego toczy się cała akcja książki to tak naprawdę nie o lody tu chodzi…

„Królowa lodów..”  to  niesamowity i rozległy portret kobiety. Jej osobowość to kalejdoskop emocji. Mała Malka to dziewczynka o trudnym, wręcz okrutnym dzieciństwie, która przeradza się w Lilian, kobietę niezależną i iście zdeterminowaną. Autorka, bardzo trafnie ilustruje ile dla dziecka znaczy dom rodzinny i kochający rodzice. Mała Malka wzrusza odbiorcę swoją tęsknotą za matczyną miłością, ojcowską ręką i siostrzanym wsparciem.
Postać głównej bohaterki jest niezwykle barwna i wielopostaciowa. Mała Malka, bezbronna, wrażliwa dziewczynka, pragnąca miłości i akceptacji jak każde dziecko. Dziewczynka, która musi stawić czoła biedzie, upokorzeniu, chorobie, dyskryminacji, sieroctwu i stracie najbliższych w przyszłości staję się prawdziwą królową. Kobietą sukcesu, ambitną
i wykształconą. Wydarzenia z przeszłości odciskają piętno na jej osobowości i wpływają na przyszłe doświadczenia. Wydaje się być kobietą nauczoną życia, jednak bywa czasami naiwną, a wynika to z ciągłej potrzeby miłości….
Czy królowa Lilian jest szczęśliwa? Z pozoru ma wszystko to, czego można pożądać , pragnąć i czego zazdrość. Dawne, ubogie życie wydaje się daleką przeszłością i dawno zamkniętym rozdziałem. Jednak autorka zostawia czytelnikowi refleksję, że nic w życiu nigdy nie jest takim, jakim się wydaje. Nikt z tych ” po drugiej stronie” nie miał pojęcia, że to kim była, poprzedzone było tak ogromnym cierpieniem, odrzuceniem, samotnością
i brakiem miłości, a olbrzymi majątek i rozrastająca się firma nie są synonimem spełnienia
i nieskończonego szczęścia.

„Królowa lodów…” to również ilustracja różnorodnych przykładów relacji międzyludzkich, ważnych w kontekście życiorysu głównej bohaterki. Przykładów relacji małżeńskich, rodzicielskich, koleżeńskich. Relacji przełożony-pracownik, kupiec-sprzedawca i wielu wielu innych. Zwracam na to uwagę, gdyż są one niezwykle trafne, prawdziwe, no ale przede wszystkim pouczające dla odbiorcy.

Królowa lodów to jak dla mnie, niesamowicie udana kreacja ludzkich emocji. Nie tylko główna bohaterka jest tak bardzo charyzmatyczna. Wszystkie postacie są bardzo wyraziste i wnoszą mnóstwo znaczeń, symboli.

Bert – to inaczej  skromność, miłość bezgraniczna i ponad wszystko, dobroć, ciepło, prostota i posłuszeństwo; jego postać to nauka dla nas aby cieszyć się tym co mamy i w gąszczu obowiązków i pracy nie zapominać o tym co najważniejsze..
matka Malki – kobieta, która musiała stawić czoła śmierci, okrucieństwu i dźwignąć cały ciężar życia na swoje słabe barki, nie znała przyjemności i radości a ból był w jej życiu niczym powietrze; to historia kobiety nieszczęśliwej, która nigdy nie mogła myśleć o sobie; osamotniona w tym wszystkim, nie radzi sobie z emocjami i codziennością trudnego życia..
ojciec Malki – pragnący przygód i życia, chce korzystać i łaknąć ile się da; to przykład tego, że w życiu zawsze jest wybór między tym co się powinno, a tym o czym się marzy; czy to takie złe że chcemy spełniać marzenia i żyć jakby jutra nie było?
Małżeństwo Dinello – to pokora i pomoc wynikająca z wiary,  ale czy tylko ?  są przykładem wzięcia odpowiedzialności za drugiego człowieka, a także synonimem ciężkiej pracy
Flora – bezbronne dziecko o zwykłych, dziecięcych marzeniach, kruche i delikatne; to takie smutne, że niewinne dzieci czasami muszą tak szybko być dorosłe..

To nie wszyscy bohaterowie oczywiście, ale tych, których przytoczyłam, mi osobiście zostaną w pamięci na dłużej. Autorka kreując tak barwne charaktery uświadamia, że wszyscy i wszystko co spotyka nas w życiu nie jest bez znaczenia.

„Królowa lodów…” którym bohaterem powieści jesteśmy my, ja sama?  Książkę warto przeczytać by odnaleźć siebie w tej historii, ale i w życiu.

Subiektywnie : Dobra i ciekawa powieść. Przepełniona licznymi przesłaniami, skłaniającymi do przemyśleń. Ocena 7/10. Czyta się przyjemnie dzięki narracji pierwszoosobowej, lecz jest tu jeden minus. „Ulubione” powiedzonko narratorki (nie zdradzam jakie) pojawia się tak często, że aż irytuje i drażni. Ostatnie strony mogłyby zostać skrócone, bo sama końcówka troszkę nużąca…

Opublikowano literatura obyczajowa | Otagowano , , , , | Skomentuj